Zaloguj się przez Facebooka! Zarejestruj się!

~Wojak46

I wszystko jasne. Skoro największe dzieła tworzą twórcy będący na haju, to i Ty musiałaś dać sobie rady nasiąkając wiedzą na polu pełnym opium.

W myślach to już dawno pogratulowałem, a tak bardziej naocznie to jeszcze to zrobię.


A sowę śnieżną już znam


... inie na tratwie lecz na trawie
W odbiciu wyglądają ładniej niż w rzeczywistości. Superowe ujęcie.


Lubię mandarynki... jeść


Pelikany, to taki znak szczęścia, ze względu pewnie na rozciągliwe podgardle w sam raz na prezenty, wiec co się będę pytał, wiem że wszystko dobrze zdałaś


Uroczo gorąca jasność w ciemnym życia mroku.


Ach ten błysk w oku...
Chyba będzie sroga zima - mucha ma paputki


On chce mnie bodnąć. Co za konik.
I zagadkowo piękna, głęboka myśl.


Nie wiem, czy dobrze słowny przekaz rozumiem, bo moje odczucia własne kazałyby powiedzieć "byśmy nie mogli spełnić naszych marzeń" - sam nigdy nie czułem od siata pomocy, czasem od bliskich, a o resztę trzeba było walczyć samemu. Niemniej co do obrazu... zawsze urzekało mnie zielone niebo, ale nigdy takiego własnymi oczami nie widziałem. Taki niepowtarzalny spokój z tej scenerii bije. Dlatego jest piękny, trochę może jak tęsknota...


Wielce urokliwa woalka. Zresztą roleta też mi się podoba.
Wiesz, tak sobie myślę, że gdyby wisiała tam roleta z moim wizerunkiem, to kraty w oknie wcale nie byłyby potrzebne


Niebo jak człowiek, kiedy się męczy, lico mu czerwienieje,
czasem ze wstydu też twarz chmurami zasłania,
a słońce dyskretnie gdzieś grzejąc się śmieje
i światełkiem nadziei te chmury rozgania.

A i dobra wiadomość jeśli się dobrze orientuję, to chyba zniknęły druty wysokiego napięcia, a te średniego mi nie przeszkadzają.


W kóli widzę, berecik, Ciebie, dwa domy, drzewa i słońce... Świat w niej stał się śmiesznie mały, wobec tak niezłomnej fascynacji klapą.
Tym razem, gdyby nie poprzednie zdjęcie, mogłabyś zaciągnąć mą wyobraźnię, na fragment zagłówka od stalowego łóżka. Czyli intuicja sprawiłaby mi sromotną klapę.
W sumie... na Twoje i tak by wyszło.


Mówisz, że to klapa? Hmm. Z technicznego punktu widzenia, chyba nie do końca... , bo nie jest ruchoma. Z psychologicznego natomiast... Analizując proces postrzegana, można by domniemywać, że prywatnie marzy Ci się nowa klapa, albo stara palce Ci przytrzasła, mnie natomiast kojarzy się berecik. To zapewne świadczy o tym, że muszę mieć straszny śmietnik w głowie...


Dawno tu nie zaglądałem, ale ogólnie widzę, że wiosna wygnała Cię z domku zupełnie tak jak ślimaczka.
Pewnie się gdzieś minęliście, mam nadzieję. Bo gdybyście się nie minęli, to mogłoby znaczyć że go rozdeptałaś. Bo przecież nie odwrotnie... Prawda?
No chyba, że Cię zaskoczył i w popłochu stratował (co mogłyby sugerować ciemne okulary na zdjęciu profilowym ), gdy szykowałaś aparat do zrobienia mu portretu.


No kurczątko... Nie zrobiłaś tego w 3D i muszę teraz zmieniać treść komentarza. Ależ mnie zmatoliłaś. Od kilku ładnych minut łamię sobie głowę dlaczego nad biednym zabujanym Kłapouszkiem zawisło widmo śmierci pod ciężarem spadającej szafki... A to jak się okazuje jest scena za kurtyną , a nie jakieś naklejone zdjęcie szafki (oj gupi, gupi, gupi dać się tak nabrać ).
Chyba dzisiaj "kogoś" zabiję sądząc po morderczych skojarzeniach od samego rana...
Teatrzyk jak teatrzyk powinien, wciągnął widza w świat fantazji, pewnie nie zamierzonej, ale zrobił to skutecznie, za co plusior się należy, choć przyznam, że gdyby mózg mój od razu prawidłowo zaiskrzył, to życzyłby sobie patrząc w głąb, zajrzeć w jakąś bajkową lub dynamiczną scenkę.
He, he... no niech będzie... ostatecznie nawet i tam gdzie życzy sobie moja poprzedniczka .


No jest różowo, ale ze względu na zmienną i ciemniejącą tonację tych barw całość mi purpurowieje... purpurą wieje? . A słońce smugę zrobiło boską, jak żądło z nieba. I to najbardziej mi się podoba.


No proszę, roczna już zieleń, a wygląda tak świeżo.


Chyba już z niej nie dzwonią prawda? jak drzewa obrosną liśćmi to nawet nikt tam nie trafi. Podoba mi się to, że mogę patrzyć na sfotografowany obiekt całkiem świadomie, chociaż co znaczy szkarpowanie jeszcze nie wiem. Automatyka aparatu sprawiła, że ostrość skupiona została na zasłaniających dzwonnicę gałęziach, a główny obiekt jest nieco rozmyty. Znam ten ból, choć bardziej mi doskwiera przy fotografowaniu istot żywych i śmigających, kiedy nie ma czasu na pieszczoty... .
Ale całość wzbogaca wiedzę i już wiem jakie wzmocnienia konstrukcji zwiemy oskarpowaniem więc...


Daleko byłaś w tym Zoo, ale portrecik bardzo ładny Jak dobrze pamiętam z filmów przyrodniczych, bo w zoo byłem bardzo dawno, to jest to chyba sowa śnieżna. A widząc miniaturkę miałem zamiar Ci zazdrościć podróży w rejony polarne i dziwować się przy okazji co Cię tam pociągło, świerzo po tak długiej zimie.
Wiesz co myślę o twoim aparacie? Zdjecia robi dobre, tylko cholernie głośno. Spójrz na zaspane oczka bidulki, własnie ją pstryknięciem obudziłaś.


A wygląda tak potulnie, spójrz w te oczka pieska, który ukrywa się za krzesełkiem.


Zapomniałem dodać, że ślicznie wyglądają Twoje awatarki przez ceglaną dziurkę. Podobnie jak moja łasiczka, którą pewnie dawno widziałaś.


Pączuś. Mniammmm...
Bo jak rozumiem nie zdażyłaś i ptaszek z gałazki uciekł? A u mnie listki już są i coraz gorzej złapac ptaszka.


Jakiś czas temu nawiązałem do dr Szczyta, myślę że szczytem też lecz artyzmu, jest również wykon który sprawia, że przeciętnemu obserwatorowi zaczyna się podobać sportretowana osoba, która widywana dotąd na zdjęciach i w telewizji wywoływała zupełnie obojętne wrażenia. Aż się zastanawiam, czy aby ta znana modelka nie jest czasem bardziej stworzona do siedzenia w klatce, niż do paradowania po salonach i wybiegach na pokazach mody ? Do twarzy jej za kratkami. No i po raz pierwszy ta pani zaczęła mi się podobać, mimo krótkiej fryzury i ucha o mało klasycznym kształcie.
Cały twarzostan jest jak to u Ciebie bywa, przecudnie narysowany, podoba mi się też wyjątkowo dłoń... prawie cała. Bo dziwnie jakoś serdeczny palec zrasta się z prętem klatki. Albo zdjęcie miałaś niezbyt wyraźne, albo rysując ten dynamiczny portret połączyłaś wyobraźnię z odwzorowaniem. Mam na myśli to, że klatki mogło nie być na zdjęciu, że to Twój pomysł i wyzwanie, które podjęłaś w celach doskonalenia swego "warsztatu" między innymi. Coraz ciekawsza i piękniejsza wydaje się być Twoja droga na szczyt rysowniczych możliwości .
Idealny mały palec przewyższa znacznie dopracowaniem trzy pozostałe, a szczególnie dwa środkowe. Może ich nawet nie było widać wcale na oryginalnym wzorcu.
Jest też coś, co powinno być dla mnie oczywiste. Przez długi czas w ogóle to umykało mej uwadze. To przez magię Twych umiejętności portretowania, ona skupia całą uwagę na najważniejszym elemencie rysunku rozpraszając ją jednocześnie na towarzyszących portretowi detalach. Dziś jednak stanąłem pod żarówką 150 WAT i w odległości około 20 cm od twarzy trzymałem luźno zwieszoną nitkę (znacznie cieńsza to rzecz przecież niż pręt klatki) i wiesz, cień tej nitki był widoczny w lusterku. Może by nie był, gdybym pisał w dzień i jako żarówki do testu wykorzystałbym słońce. Ale... tu pręty klatki są grubsze... nie rzucają cienia. Wręcz wcale. Oczywiście mogę to też sobie wytłumaczyć podobnie jak w przypadku Rity, bo podpieram się tylko logiką, a nie obrazem zdjęcia, które wykorzystywałaś jako model. Ty jednak na pewno wiesz czytając to, gdzie jest racja, a gdzie tylko gdybanie i na co zwrócić uwagę.
Mimo wszystko to dzieło najbardziej mnie poruszyło pozytywnie z dotychczasowych, doceniam niewątpliwy trud rozplanowania przestrzeni oddzielnie dla elementów klatki i „tła dla niej”, które wcale nie jest tłem. Idealne połączenia kresek i cieni świadczą o iście zegarmistrzowskiej robocie... Zastanawiam się, beznadziejnie trochę , co było pierwsze, klatka czy Anja? Czy używasz gumki? Czy jakiegoś szpikulca do rozcierania na cień ołówka?
Przyglądałem się czasem pracy kurortowych portrecistów, nigdy nie widziałem jednak jak delikatny cień położyć pomiędzy tak wąskie szczebelki klatki bez ich popaprania.
Myślę, że ten rysunek ze wszystkich tu przedstawionych pochłonął najwięcej Twego czasu i wysiłku. Chyba zajęło Ci rysowanie co najmniej dwa dni. Dlatego też, żeby trud należycie docenić, ja ze swym komentarzem również nie mogłem się zmieścić w czasie krótszym. Przeto nieco przekornie, przynajmniej dla pozornej sprawiedliwości zacząłem pisać go w jednym miesiącu, a skończyłem w drugim. Docenić bowiem właściwie Twój, tak pięknie wykonany trud, można tylko równym lub większym trudem. Mój trud nie jest większy niestety od Twojego, ale przynajmniej przez ten perfidnie przebiegły zabieg pisania komentarza przez dwa miesiące, robi godne wrażenie .
Prawda?
Wesołych snów, majowych i nie w klatce.


I znów zamiast wyrażać swe emocje, siedzę i sobie je chłonę z tego portretu...
Miałaś kiedyś coś takiego, że patrząc oczami lub słuchając uszami, wrażenia odbierałaś na plecach? Na przykład w postaci takich zimnych dreszczy?
Ja w czasach zamierzchłych, bo młodzieńczych, a więc w ubiegłym wieku dosyć często miewałem te przyjemne napady zimna za sprawą porywającej muzyki. Teraz w wieku "globalnego ocieplenia" jakby rzadziej niestety. Ostatnio jednak za sprawą uszu "zmarzłem" przy "We are young", teraz za sprawą oczu to samo przyjemne dreszczykowe uczucie dopada moje plecy na widok Twego portretu – rzeźby tej wiecznie młodej postaci...
Nie ma mocnych, portret z czasów młodości (chyba wczesne lata siedemdziesiąte?), piosenka o młodości, chcę ten temat odbierać większa ilością zmysłów... Włączyłem piosenkę zespołu Fun. Przy niej lepiej mi się wtopić w Twoje cudo, choć nie wiem czy w samym pisaniu to pomaga. Ocenisz po przeczytaniu.
Nie zgadniesz w którym elemencie Twego dzieła mam najwięcej zimnych dreszczyków. A może? Bo skoro o to pytam, pomyślisz, że musi być to nielogiczne. Tak... . Za każdym razem jak próbuję sobie wyobrazić Twoją technikę narysowania tego cieplutkiego puszku na kołnierzu aktorki, to dreszcz mnie przenika równie mistrzowsko jak Ty narysowałaś ten puszek w 3D. Jeszcze lewe oko łzą mi napłynęło... Nie, to nie alergia, to też taki mój element zachwytu bez pojęcia. A kartka ma tylko dwa wymiary...?
Wiesz co Magdaleno, mogłaś ten portret położyć. Na boczku , bo kiedy piszę w ramce pod obrazem nie mogę spojrzeć wyżej jak broda Dalsza więc relacja, to przekaz w pewnym sensie z pamięci krótkotrwałej, chyba tej samej, z której korzystasz rysując portrety.
Nie wiem czy Ty też po skończeniu tej pracy uśmiechając się zmęczona do tych wielkich „egipskich” oczu miałaś wrażenie, iż stworzyłaś rzeźbę z porcelany? Ja mam poniekąd takie wrażenie, patrząc na usta. Nie mam pojęcia jednak czy uznać to za wadę, czy in plus. Bo widzisz, narysować rzeźbę tak, żeby wciąż wyglądała jak rzeźba, a nie rysunek, to jednak też sztuka nie lada. Poza tym rysujesz bogate kobiety, które bez wątpienia są na własne życzenie zmodyfikowane plastycznie i kosmetycznie, pewne więc pozornie nie pasujące do siebie cechy rzeźb i żywych postaci trzeba połączyć. A w dodatku ja mam nietypowy gust jeśli chodzi o wizerunek kobiety, bo bardziej mi się podoba niewiasta naturalnie brzydsza lecz próbująca (nawet jeśli nie zawsze to dobrze wychodzi) wszystkimi dostępnymi jej środkami i metodami stać się piękniejszą niż jest, od damy pięknej z urodzenia i w pełni zadowolonej z daru otrzymanego od Boga. Kurczę, jakiś taki jestem, że większe znaczenie ma dla mnie samo staranie się niż ostateczny efekt. Dążenie do ideału, niż sam ideał. 20 kwietnia napisałaś „Bo skoro uważasz, że moje prace są już doskonałe, to aż boję się wstawiać kolejną, bo nie wiem czy jestem w stanie utrzymać taki poziom Myślę jednak, że do doskonałości jeszcze mi daleko i tym oto stwierdzeniem wymykam się spod presji i ciężaru utrzymania poziomu A tak zupełnie serio to cały czas dążę do doskonałości ”, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale te słowa to właśnie to o czym piszę. Pozornie niepozorne, ale tak wpłynęły na mój sposób postrzegania Ciebie, że możliwe, iż stałem się mniej szczery. Czuję, że Twoje błędy mogą mi się tak podobać, jak miałyby podobać mi się założone cele, które chciałaś osiągnąć. I dlatego właśnie nie wiem, czy porcelanowe usta Sophi to błąd, czy sukces. Mnie się to wszystko bardzo podoba, chociaż nie zachwyca mnie sama kosmetyczna sztuka wyrywania sobie brwi przez kobiety. Na twym rysunku stały się przez to tak rzadkie (prawa część lewej brewki), że widać, iż poszczególne włoski, to po prostu zwykłe kreski zrobione ołówkiem. Ale jak to przedstawić inaczej...? Nie mam pojęcia, więc i przyczepić się nie mogę. Nie widzę tu winy Twojej, tylko nieświadomą winę Sophi i jej gustu, pragnącej być piękniejszą jeszcze. Jedyna rzecz jaka według mnie nie pasuje w pełni do całości twarzy Zosi, to maleńki cień pod prawą brwią wskazany przez drugą rzęsę od prawej. Lewy brzeg tego cienia wydaje się być na tyle skontrastowany ze światłem powieki, że wraz ze swym dolnym brzegiem wyglądającym jak wąziutka jasna kreska biegnąca ku nasadzie nosa, sprawia wrażenie plamki powstałej na skutek maleńkiego tłustego brudku na którym położyłaś kartkę. Ale łatwo to zniwelować. Poza tym widzę to dopiero z 30 cm od monitora 23” i po powiększeniu. Bo po prostu szukam dziury w całym na zakończenie, po to tylko, by Cię nie przekonać niechcący, że czas już usiąść na laurach. Aczkolwiek myślę, że mało istotny dla odbiorców jest fakt na czym siedzisz, mogą to być i pokrzywy, ważne by efekty tego siedzenia wciąż zachwycały .
Czego z całego serca życzę.
Amen , bo to chyba wszystko, nie licząc nie pochwalenia barchankowej, czy karakułowej czapeczki w zastępstwie przyklapniętej zapewne fryzury, ale taka moda była. Mahomet ten element garderoby z pewnością by pochwalił . A propos Mahometa, jak będziesz miała kiedyś kiepski dzień, to możesz też narysować „piękną ?” Awgankę w burce. Będzie szybko, zaskakująco i mnie się na pewno spodoba.


Z nich wszystkich takich samych, najbardziej mi się jeden podoba. Lecz jeszcze bardziej to, że wiem co widzę.
Jest jednak jeden poważny mankament na tym zdjęciu . Tyle kwiatów, a nic mi nie pachnie.



1 2 3 4 5 6 ... 14 Następna strona
© 2001-2017 Grupa Onet.pl SA - digart.pl v.6
RSS Wszelkie materiały i wypowiedzi zamieszczone w serwisie należą do ich autorów. Grupa Onet.pl S.A. i zespół digart.pl nie odpowiadają za ich treść.
strona główna | regulamin | zasady korzystania | faq | załoga | RSS | reklama | kontakt